Cześć. Mam na imię Monika i zostałam poproszona przez znajomego o napisanie artykułu o łupieżu. Paradoksalne, bo on nie nosi włosów. Może ten temat podyktowany został tęsknotą za tym, czego mieć nie może, a może dlatego, że przedłużył swój pobyt nad morzem. Wyjechał na urlop do Mielna. To jego pierwszy raz nad Bałtykiem. Jest zachwycony okolicą, klimatem, mewami i tłumem turystów. Podczas naszej telefonicznej rozmowy podsunęłam mu pomysł, by plażowanie uczynił pożytecznym i poczynił obserwacje pukli, paziów, końskich ogonów i warkoczy.
Zawsze to jakiś pomysł na pierwszy krok w stronę dziewczyny, na przykład takiej w sukience - wstaje z plaży, poprawia kapelusz i kolty, podchodzi i mówi nie masz nic pod spodem, widzę łupież na piasku. Akurat ten scenariusz nie kończy się happy endem, ale zawsze to jakaś nowa sytuacja, a dla nas kobietek mała przestroga. Te z nas, których wyżej wspomniany problem nie dotyczy, mogą postawić na profilaktykę, Nas pozostałe zapraszam do poczytania poniżej.
Zawsze to jakiś pomysł na pierwszy krok w stronę dziewczyny, na przykład takiej w sukience - wstaje z plaży, poprawia kapelusz i kolty, podchodzi i mówi nie masz nic pod spodem, widzę łupież na piasku. Akurat ten scenariusz nie kończy się happy endem, ale zawsze to jakaś nowa sytuacja, a dla nas kobietek mała przestroga. Te z nas, których wyżej wspomniany problem nie dotyczy, mogą postawić na profilaktykę, Nas pozostałe zapraszam do poczytania poniżej.